Wydarzenia minionego tygodnia zmęczyły mnie psychicznie tak bardzo, że jedynym celem na ten dzień było zdobycie niezdobytego - Muńczoła (Muńcuła). Psychika została gdzieś daleko za mną, między problemami prywatnymi a problemami koleżanki z pracy. Poszłam w góry zmęczona, śpiąca i nieobecna.
niedziela, 20 sierpnia 2006
Muńczoł
20 sierpnia
Wydarzenia minionego tygodnia zmęczyły mnie psychicznie tak bardzo, że jedynym celem na ten dzień było zdobycie niezdobytego - Muńczoła (Muńcuła). Psychika została gdzieś daleko za mną, między problemami prywatnymi a problemami koleżanki z pracy. Poszłam w góry zmęczona, śpiąca i nieobecna.
wtorek, 15 sierpnia 2006
Jałowiec i Magurka Suska
15 sierpnia
Plan odwiedzenia nieznanych tras wraca do łask. Tym razem znów towarzyszy mi Paweł zwany Dziadkiem. Ruszamy późno, bo dotrzeć gdziekolwiek z Kęt i z Żywca to koszmar (albo raczej do Żywca). Jedziemy przez Koszarawę a blask słoneczny rozświetla świat za szybą autobusu, nastraja kontrasty i Żywiecczyzna wygląda jak z bajki - lazurowe niebo, zieleń drzew, czerwień dachów i złote kopy siana malowniczo majaczące na horyzoncie. Jest przepięknie i gdy wysiadamy w Koszarawie Cichej, słońce i wiatr uderzają w twarz, wywołując uśmiech.
niedziela, 23 lipca 2006
Potrójna
23 lipca
Na temat Potrójnej, okolic i Chatki Pod Potrójną mogłabym pisać referaty. Dziś jednak postanowiłam zrobić sobie spacer w ramach czystego odpoczynku. Plan był - dotrzeć na Leskowiec, ale nie stanowił żelaznego celu. Chciałam po prostu przejść się, zażyć słońca i samotności, żeby nie zdziczeć w domu. I tak przed 9 rano wkraczam na znajomą ścieżkę poza szlakiem z Wielkiej Puszczy.
niedziela, 16 lipca 2006
Hala Boracza
16 lipca
Przedziwne jest to uczucie - przez cały tydzień pęd do gór i wołanie tak silne, że wręcz nie do zniesienia, a gdy wcześnie rano w niedzielę zaryczy budzik, jakieś wewnętrzne lenistwo siłą obraca na drugi bok. I nie chce się. Perspektywa kolejnej niedzieli, gdzie jak pingpong obijałabym się w czterech ścianach, poderwała mnie z wyra i było to bardzo dobre posunięcie.
środa, 21 czerwca 2006
Obrazki tatrzańskiego lata
21 - 25 czerwca
Tym razem padło na słowackie Tatry Wysokie. Znów z Grażynką przy boku. Docieramy do Štrbskégo Plesa i rozpoczyna się poszukiwanie noclegu. W schronisku pełno, hotele zbyt drogie, rozważamy ewakuację do którejś z pobliskich wsi i szukanie "privatu", gdzy zaczepia nas na ulicy tajemniczy jegomość i za rozsądną cenę oferuje nam wynajęcie na kilka dni swojego mieszkania. Skromna, ale sympatyczna kawalerka w centrum miejscowości, wyposażona kuchnia, sypialnia, TV, na szlaki blisko. Bierzemy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




