Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Choczańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Choczańskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 sierpnia 2014

Góry Choczańskie
15 - 17 sierpnia



Wszyscy już wiedzą, jaki sentyment we mnie drzemie do tych stron i do mojej Świętej Góry i dlatego właśnie ją wybrałam do postawienia pierwszych kroków po dłuższej przerwie w górach. Po półrocznym angielskim epizodzie, gdzie aby nie paść z obrzydzenia codziennością i nudów włóczyłyśmy się z koleżankami po wiochach i pagórach na fragmentach szlaków długodystansowych. Ale to zupełnie inne historie...

sobota, 11 maja 2013

Spóźnione urodziny na Wielkim Choczu
11 - 12 maja


   Nasze wyjazdy z Adasiem są już kultowe – po 1) rzadkie i dlatego tak należy je doceniać – z humorem, w dyskusji, pełne rozważań filozoficznych i holistycznego kultywowania swoich wspólnych szajb. Jak właśnie górskie wędrowanie. A Chocz – moja święta góra o hipnotycznym przyciąganiu, zadziorny trójkąt widoczny niemal z każdego rejonu Beskidów krzyknął przez doliny i zamarzyło się znów spędzić noc w Hotelu Chocz, przejść jego szlakami, zielonymi łąkami pełnymi jasnych pierwiosnków i fioletowych urdzików karpackich. Jak zwykle pod Choczem…

niedziela, 24 maja 2009

Wiosna Gór Choczańskich
22 - 24 maja

 

Wyjazd lekko niespodziewany. W ostatniej chwili dołączam do Haliny i Hefiego. Wyjazd tak potrzebny psychicznie a perspektywa następnych dwóch weekendów bez gór popycha ku przygodzie.