Wszyscy już wiedzą, jaki sentyment we mnie drzemie do tych stron i do mojej Świętej Góry i dlatego właśnie ją wybrałam do postawienia pierwszych kroków po dłuższej przerwie w górach. Po półrocznym angielskim epizodzie, gdzie aby nie paść z obrzydzenia codziennością i nudów włóczyłyśmy się z koleżankami po wiochach i pagórach na fragmentach szlaków długodystansowych. Ale to zupełnie inne historie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Choczańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Choczańskie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 15 sierpnia 2014
sobota, 11 maja 2013
Spóźnione urodziny na Wielkim Choczu
11 - 12 maja
Nasze wyjazdy z Adasiem są już kultowe – po
1) rzadkie i dlatego tak należy je doceniać – z humorem, w dyskusji, pełne
rozważań filozoficznych i holistycznego kultywowania swoich wspólnych szajb.
Jak właśnie górskie wędrowanie. A Chocz – moja święta góra o hipnotycznym
przyciąganiu, zadziorny trójkąt widoczny niemal z każdego rejonu Beskidów
krzyknął przez doliny i zamarzyło się znów spędzić noc w Hotelu Chocz, przejść
jego szlakami, zielonymi łąkami pełnymi jasnych pierwiosnków i fioletowych
urdzików karpackich. Jak zwykle pod Choczem…
niedziela, 24 maja 2009
Wiosna Gór Choczańskich
22 - 24 maja
Wyjazd lekko niespodziewany. W ostatniej chwili dołączam do Haliny i Hefiego. Wyjazd tak potrzebny psychicznie a perspektywa następnych dwóch weekendów bez gór popycha ku przygodzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)