Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskidy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskidy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2025

Potęga podświadomości, czyli Romanka
25 maja, Beskid Żywiecki

 


Już po majówkowej Lackowej zachciało mi się jakiejś większej górki. Myśli oscylowały głównie przy dwóch, tak na dobry początek – albo Polica, albo Romanka, ponieważ na obu nie byłam od bardzo, bardzo dawna. Początkowy plan na tę niedzielę opiewał inną trasę z ekipą, ale odwołano wyjazd prawie na ostatnia chwilę, więc pozostałam przy swoim planie B. Padło zatem na Romankę z racji dogodniejszego dojazdu. Chwilę po podjęciu decyzji, zadziałały kosmiczne siły…

piątek, 2 maja 2025

Kolejna świeczka na torcie
1-4 maja, Beskid Niski

 


Majówka. Ulubiony weekend w roku. Po pierwsze dlatego, że od X lat zawsze był to pierwszy dłuższy wyjazd, jeśli nie z namiotem, to gdzieś w nowy, zazwyczaj nieznany rejon. A po drugie – mam wówczas urodziny i to już powód, by sobie zrobić prezent. W tym roku padło na Beskid Niski, rejon co prawda znajomy, ale wybieram cele, które były zawsze na liście „must visit/must do”, ale z różnych przyczyn nie udało się ich zrealizować. Jak poszło tym razem?... 

niedziela, 27 kwietnia 2025

Gra w kolory
27 kwietnia, Beskid Śląski

 


Wiosna walnęła z hukiem. I z całym swoim temperamentem. Długie dni, słońce, deszcz, wszechobecny pęd do życia. Wolny dzień, prognozy rewelacyjne, więc nie ma cienia wątpliwości co do tego, jak i gdzie go spędzić. Magurka Radziechowska łaziła mi po głowie już od dawna, jako że byłam tam tylko raz – w liceum, a dodając do tego pasmo Cienkowa, które wiecznie nie po drodze – wychodzi sympatyczna kombinacja na niedzielę. No to w drogę…

sobota, 19 kwietnia 2025

Poskromienie rotatora
19 kwietnia, Beskid Mały

 


Święta, święta. Ja nie święta, całkowicie zatem zaplanowane – generalnie dzień po dniu wychodził na bieżąco „w praniu”, ale miejsce na górski spacerek rzecz jasna znalazło się. Całodzienny. W końcu, albowiem od kilku tygodni uprawiałam zaledwie kilkugodzinne przebieżki po okolicy głównie z racji pewnej przypadłości… Nie będzie spektakularnie, acz warto trasę przedstawić jako alternatywę dla rozdeptanych i zaludnionych do porzygania okolic.

sobota, 8 marca 2025

Wędzone dłużej się trzyma
8 marca, Beskid Mały

 


Nocą śniły mi się koszmary, czyli mój kolega Kałasz, który wyglądał jak siwy Qui-Gon Jinn tylko ze swoją gębą. Wspominam o tym nieprzypadkowo… Generalnie wstałam z zamiarem przebiegnięcia się dłuższej trasy po Beskidzie Śląskim, ale generalnie od dłuższego czasu nastawiałam się na odkurzenie pewnego odcinka w Małym. Ma dziś być wyjątkowo piękna pogoda, więc idealnie byłoby wprowadzić ów plan w życie i przy okazji wypełnić kilka misji po drodze. Szkoda w taki piękny dzień gdziekolwiek się spieszyć. A więc turbo-śniadanko, pół litra kawy i w długą!

sobota, 22 lutego 2025

Bobslejami do wiosny
22 lutego - Hala Boracza, Sucha Góra

 


Sobota, sobota. Prognoza pogody bardzo optymistyczna. W związku z tym nie ma krzty wątpliwości, że kierunek musi być jeden… Tak sobie już kiedyś wymyśliłam, żeby pójść pewną pozaszlakową trasą w stronę Boraczej, więc czemu by nie dziś.

sobota, 15 lutego 2025

Rozpaczliwie szukając zimy
15 lutego - Hrobacza Łąka

 


Zimę, jaką mamy z grubsza każdy widzi. Aby dać se siana z wszelakim narzekaniem, nie pozostaje nic innego, jak ruszyć cielsko i pójść w jedynym słusznym kierunku. Tak na lekki rozruch, przy sobocie.

sobota, 6 lipca 2024

Żywiecki Beskid Motyli
6 lipca

 


O 5 rano dzień zapowiada się optymistycznie. Radosne obłoczki ponadgryzane na złoto światłem słonecznym. Teoretycznie ma dziś być upał, ale co tam. Najwyżej będzie zdychanie po drodze. Wybrana na dziś trasa w Beskidzie Żywieckim wiedzie głównie poza szlakami i w większej części jest mi nieznana, więc będzie ciekawie…

czwartek, 3 czerwca 2021

Z wizytą w Beskidzie Niskim
3 – 4 czerwca

 


Długi weekend. Od razu włącza się kombinowanie a kierunek wydaje się jednoznaczny. Przez obostrzenia pandemii i z braku wcześniejszej okazji do wyjazdu w nasze ulubione tereny, stęskniliśmy się za Beskidem Niskim. I oto nadarza się okazja. Pierwotnie myśleliśmy o wyjeździe pod namiot, jednak niepewne prognozy pogody skłaniają nas do zmiany planów. I tak powstaje myśl – Smerekowiec i odwiedziny u naszej znajomej gospodyni, Pani Danusi. W ostatniej chwili dołącza do nas Mirek i tak oto we czwartek, w Boże Ciało ruszamy w długą drogę…

piątek, 14 sierpnia 2020

Z Wielkiej Fatry do Jaślisk
Czyli Grupa Spontanicznego Reagowania znów w drodze…

13 – 16 sierpnia

Długi weekend sierpniowy. Ach tak… Ze dwa tygodnie wcześniej zaplanowana jednogłośnie w grupie 8 osób zainteresowanych poniższą destynacją – Wielka Fatra w Słowacji. Wszystkim pasowało. Dzień przed wyjazdem z powodu sił wyższych – połowa ekipy odwołała udział. Spakowani z Darkiem już we czwartek, ruszamy zatem po południu, przez piękne okolice Orawskiej Magury, pomiędzy Górami Choczańskimi a Małą Fatrą, by wieczorem wylądować na samym końcu wsi Vyšná Revúca, w dolinie wciętej głęboko pod stopy Kriżnej. Tu zaczekamy na Iwonę, Petra i Igora, którzy dojadą nazajutrz o poranku.


niedziela, 9 sierpnia 2020

Spacer „starym znanym szlakiem” – Beskid Mały
9 sierpnia

Lato nas nie rozpieszcza. Najpierw leje w każdy wolny weekend, teraz typowa dla sierpnia fala upałów, które nie dość, że odbierają jakiekolwiek chęci do życia, to dokuczają w górach spiekotą, gryzącymi muchami lubującymi się w ludziach ociekających potem i niespodziewanymi zwrotami akcji w postaci burz. A jednak gna człowieka na te mordercze temperatury, jednak byle z dala od „ogromnej betonowej wsi”*, z dala od zgiełku, szkoda marnować czas w dusznych czterech ścianach…
A Beskid Mały, tak doskonale znajomy i bliski zarówno kilometrami, jak i sercu jednak – to zawsze dobry kierunek na niedzielny spacer.


sobota, 1 sierpnia 2020

Gorczańskie lato
1 sierpnia

Piątek. Bo jeszcze we czwartek oczywiście nic nie było wiadomo o jakimkolwiek i gdziekolwiek wyjeździe. Telefony. Potwierdzenia. Szczegóły trasy, noclegu, punktu spotkania sobotę. I tak uformowana Grupa Szybkiego Reagowania zaplanowała w kilka minut wypad w Gorce. Pech niestety nie opuszcza Mirka i Jego samochodu i tym razem lecimy we czwórkę, plus pies.




sobota, 14 marca 2020

Leskowiec w czasach zarazy
14 marca

Takie to niewesołe czasy nam nastały, że epidemia koronawirusa panuje już na całym nieboskim świecie. Trąbią z ekranów i gazet, by siedzieć w domu. Nie wychodzić do ludzi. I dobrze, siedźcie w domu. My nie będziemy. A od ludzi uciekamy tam, gdzie cisza, spokój i przedwiośnie…



sobota, 25 stycznia 2020

Hala Jaworowa i Stary Groń
25 stycznia

Pies nam "urósł" w ciągu w ciągu trzech tygodni o pół kilo. No to nadszedł czas, aby zrzucić trochę sadełka. A państwu się to przyda 😀




sobota, 26 października 2019

Babie lato październikowe
26 - 27 października

Pieniny i Gorce

Jesień nas rozpieszcza. Ostatni weekend października też nie zawiódł, jeśli chodzi o temperatury. Plan zrodził się jak zwykle na ostatnią chwilę i tak oto w sobotę o 6 rano wyruszamy w ciemnościach z Bielska w kierunku Korbielowa- tak  mamy zamiar czmychnąć przez Słowację na Czarny Dunajec i dalej w Pieniny. Towarzyszy nam srebrny sierp księżyca przyklejony na ciemnym niebie. Na S1 przed Żywcem zaczyna się natomiast coś, co będzie nam uprzykrzało trasę (przynajmniej kierowcy) aż po koniec trasy w Jaworkach, mianowicie mgła gęsta jak mleko. Przewijając się przez Beskidy i Orawę, chwilami widoczność to zaledwie jakieś 20 metrów i tym sposobem nici z widoków na jakiekolwiek góry po drodze. Osobiście mogłabym wyskoczyć z samochodu nieraz i pójść w długą w tę mgłę z aparatem – w las, między krowie łby wynurzające się z tej mlecznej kipieli, ku przebłyskom słońca nad parującymi łąkami, pod wieże kościołów na załzawionym tle i stare chaty drewniane jak domy duchów… Bajecznie było momentami, ale czas niestety był ważny oraz wzmożona uwaga, by dotrzeć do Jaworek o ludzkiej porze i nie wjechać nikomu w dupę po drodze.

 

 

sobota, 19 października 2019

Złota czeska jesień
19 -20 października

Coś nam się w tych Czechach spodobało, że trzeba było wrócić. Tym razem w góry, rozruszać kości i nabrać zakwasów. Piękna pogoda (choć dzień krótki) sprzyjała jeszcze biwakowi pod namiotem, więc w sobotni poranek ruszamy w liczbie czworga znów w stronę Beskidu Morawsko-Śląskiego . Beskidzkie lasy rozognione barwami cudownej jesieni, poranne słońce wydobywa z każdego listka płomienie a każde drzewo mijane po drodze to feeria barw. Trzeba wręcz mrużyć oczy patrząc na nie.

 

Mijamy Třinec z olbrzymim, posępnym industrialem największej w Czechach huty żelaza (z XIX wieku) i już mamy przed nosem, a raczej szybą Transformersa, cel naszej dzisiejszej wycieczki – Ostry (1044 m npm) wznoszący się wybitną piramidą pośród pozostałych gór.

sobota, 20 lipca 2019

W odwiedzinach na Łemkowynie
19 – 21 lipca

Ciągnie wilki do lasu, ciągnie… Droga 28 w piątek i znów, właściwie bez konkretnego planu mkniemy w Beskid Niski. Bazą noclegową wiata w Małastowie. Pogoda – szału nie ma, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze to fakt, że znowu ruszamy w strony, które wybitnie sobie upodobaliśmy. Przecież tak wiele jest tam jeszcze do poznania…



niedziela, 14 kwietnia 2019

Spontaniczna objazdówka: Stryszów –Lachowice – Ślemień - Gilowice
14 kwietnia

Miał być dzień wewnętrzny i lenistwo niedzielne w zaciszu domowym. Wystarczyła odrobina słońca za oknem po paskudnym, zimnym tygodniu i już tyłki nie usiedziały. Decyzja zapada spontanicznie  – jedziemy! W końcu teraz mamy samochód i o wiele większe możliwości.



sobota, 20 października 2018

Mglista Girova
20 października

Niezbyt przychylny dzień na jakąkolwiek górską wycieczkę, ale skoro już się umówiliśmy z Mirkiem, nie odkładamy. Po cichu liczymy na jakieś przejaśnienie. Cóż, jesień w końcu, więc może być różnie…



niedziela, 14 października 2018

Płoną góry, płoną lasy...
13 października

Październik tego roku nas rozpieszcza. Nastała długo wyczekiwana przez wszystkich złota polska jesień, dlatego warto wykorzystać każdą wolną chwilę i ruszyć na szlak. 

Sobota zaczyna się wspólną kawą i papieroskiem z naszym przyjacielem Mirkiem. Zaraz potem wsiadamy w samochód i ruszamy do Mikuszowic Krakowskich, skąd startujemy na nieznany mi dotąd szlak czerwony prowadzący na Magurkę Wilkowicką. Zacisznymi uliczkami Mikuszowic podążamy w stronę lasu. Czerwienią się jabłka w sadach i winorośle oplatające płoty, senność poranka sprawia, że nawet burkom na podwórkach nie chce się nas obszczekiwać. Ładnie sobie tu ludzie żyją, w domach na wzgórzu, z widokiem na góry i całe miasto w dole… Jeszcze chwila i milknie poszum dróg, bo wkraczamy w las pod Łysą Górą. Srebrzą się krople rosy w trawach a my zaczynamy podejście.