niedziela, 6 września 2026

Bez pośpiechu
6 września, Czeretniki (Pasmo Pewelskie)

 


Każdy, kto mnie zna, wie, że lato to dla mnie generalnie czas udręki. Tego roku ze względu na dolegliwości zdrowotne dało popalić jak nigdy. A jednak mimo to byłam aktywna, choć krótkodystansowo. Mimo wszystko kondycja spadła drastycznie i kiedy przyszło ku lepszemu oraz przede wszystkim kiedy słupek rtęci w końcu pokazał temperatury do życia i normalnego funkcjonowania, Pani Jesień – czyli ja – ruszyła. Nie tylko życiowo, ale przede wszystkim tam, gdzie czuję się najlepiej i najbardziej na miejscu. Dodatkowo – na jeden z moich ulubionych szlaków…

środa, 4 marca 2026

Zaległe sprawy
4 marca, Beskid Żywiecki - Rachowiec, Oźna

 



Wiosenny pęd do gór nieprzerwanie nakręca. W ciągu tygodnia jestem trzeci raz. Dzisiaj postanawiam nadrobić zaległości, a mianowicie dwie górki w okolicach Zwardonia, które jakoś zazwyczaj zostały omijane z różnych przyczyn. Mianowicie – Rachowiec – taki ni w pięć, ni w dziewięć wydawałoby się na wycieczkę, a jednak da się wkomponować oraz Oźna, przez szczyt. Wokół tej ostatniej krążyłam już niejednokrotnie, ale nigdy nie przeszłam jej wzdłuż, a więc – czas najwyższy…

poniedziałek, 2 marca 2026

Pierwsze wędzenie
2 marca, Pasmo Groniczków, Beskid Mały

 


Od tygodnia wiosna rządzi światem. Dłuższe są dni, słupek rtęci łaskawszy, niebo z rana awanturnicze a potem błękitne jak na Lazurowym Wybrzeżu. Czas wystawić nos do słońca, czas rozpocząć sezon ogniskowy…

wtorek, 21 października 2025

Bieszczadoterapia
21 - 31 października

 


Wyjazd październikowy miał być. Tak sobie poprzysięgłam w tym roku. Za wszelką cenę. 5 lat bez urlopu dłuższego niż 4 dni, należy mi się. Myśli i plany błądziły wzdłuż wschodniej granicy, po Beskidzie Niskim, po Karkonoszach, po stolicy, wszędzie. Aż pewnego dnia Angi zamieścił post na pewnym portalu z niebieską literką. Bieszczady, od wtedy do wtedy, ktoś chętny? Czy ja muszę coś dodawać?...

piątek, 20 czerwca 2025

Powitanie lata w Małej Fatrze
20 czerwca

 


Zachciało mi się innych gór. Ileż można łazić w kółko po tych samych ścieżkach beskidzkich, czy też nawet poza nimi, jak to u mnie zazwyczaj ostatnio bywa? Jasne, fajnie jest się przebiec „starym, znanym szlakiem”, posprawdzać, co się zmieniło od ostatniego pobytu, ale… Chciałam popatrzeć na inne widoki i stanąć tam, gdzie mnie jeszcze nie było. Małą Fatrę oczywiście znam z wielu wyjazdów, ale jeszcze kilka ścieżek, którymi nie szłam pozostało na liście „must visit”. Na Słowacji nie byłam od dawna, więc – decyzja jest jedna.