środa, 4 marca 2026

Zaległe sprawy
4 marca, Beskid Żywiecki - Rachowiec, Oźna

 



Wiosenny pęd do gór nieprzerwanie nakręca. W ciągu tygodnia jestem trzeci raz. Dzisiaj postanawiam nadrobić zaległości, a mianowicie dwie górki w okolicach Zwardonia, które jakoś zazwyczaj zostały omijane z różnych przyczyn. Mianowicie – Rachowiec – taki ni w pięć, ni w dziewięć wydawałoby się na wycieczkę, a jednak da się wkomponować oraz Oźna, przez szczyt. Wokół tej ostatniej krążyłam już niejednokrotnie, ale nigdy nie przeszłam jej wzdłuż, a więc – czas najwyższy…

poniedziałek, 2 marca 2026

Pierwsze wędzenie
2 marca, Pasmo Groniczków, Beskid Mały

 


Od tygodnia wiosna rządzi światem. Dłuższe są dni, słupek rtęci łaskawszy, niebo z rana awanturnicze a potem błękitne jak na Lazurowym Wybrzeżu. Czas wystawić nos do słońca, czas rozpocząć sezon ogniskowy…

wtorek, 21 października 2025

Bieszczadoterapia
21 - 31 października

 


Wyjazd październikowy miał być. Tak sobie poprzysięgłam w tym roku. Za wszelką cenę. 5 lat bez urlopu dłuższego niż 4 dni, należy mi się. Myśli i plany błądziły wzdłuż wschodniej granicy, po Beskidzie Niskim, po Karkonoszach, po stolicy, wszędzie. Aż pewnego dnia Angi zamieścił post na pewnym portalu z niebieską literką. Bieszczady, od wtedy do wtedy, ktoś chętny? Czy ja muszę coś dodawać?...

piątek, 20 czerwca 2025

Powitanie lata w Małej Fatrze
20 czerwca

 


Zachciało mi się innych gór. Ileż można łazić w kółko po tych samych ścieżkach beskidzkich, czy też nawet poza nimi, jak to u mnie zazwyczaj ostatnio bywa? Jasne, fajnie jest się przebiec „starym, znanym szlakiem”, posprawdzać, co się zmieniło od ostatniego pobytu, ale… Chciałam popatrzeć na inne widoki i stanąć tam, gdzie mnie jeszcze nie było. Małą Fatrę oczywiście znam z wielu wyjazdów, ale jeszcze kilka ścieżek, którymi nie szłam pozostało na liście „must visit”. Na Słowacji nie byłam od dawna, więc – decyzja jest jedna. 

niedziela, 25 maja 2025

Potęga podświadomości, czyli Romanka
25 maja, Beskid Żywiecki

 


Już po majówkowej Lackowej zachciało mi się jakiejś większej górki. Myśli oscylowały głównie przy dwóch, tak na dobry początek – albo Polica, albo Romanka, ponieważ na obu nie byłam od bardzo, bardzo dawna. Początkowy plan na tę niedzielę opiewał inną trasę z ekipą, ale odwołano wyjazd prawie na ostatnia chwilę, więc pozostałam przy swoim planie B. Padło zatem na Romankę z racji dogodniejszego dojazdu. Chwilę po podjęciu decyzji, zadziałały kosmiczne siły…