Zimny poranek w Jaśliskach. Pierwsze przymrozki w Beskidzie Niskim. Na przystanku dzieciaki do szkoły w kusych bluzeczkach i kurteczkach, pokurczone jak suszone śliwki, ale stylówa musi być. Podobnie Patrycja, wypiękniona i umalowana, z gołą szyją, szczęka zębami i marudzi, że chora. Jedziemy kawałek razem, fajnie, przynajmniej można z kimś z rana pogadać.