sobota, 5 maja 2018

Babski spacerek na Lachów Groń i Jałowiec
5 maja

 
Z założenia miał być spacerek z koleżanką a nie nabijanie kilometrów po mapie i tak też to się odbyło. Spotykamy się na dworcu w Bielsku, kierunek - Żywiec. W oczekiwaniu na busa do Jeleśni - tradycyjne piwko w "Słoneczku", następnie kawa u znajomej już pani z budki w rynku w Jeleśni i błyskawicznie złapany autostop. Miły pan zbacza 4 km ze swojej trasy, żeby zrobić dobry uczynek i podwieźć dwie pańcie do wylotu szlaku :) 
 
 
 

czwartek, 3 maja 2018

Vel'ka Luka z Appletour
3 maja

7:15, Dworzec Główny w Cieszynie. Już czekają. Na dwa samochody lecimy przez Czechy, kilka razy błądząc po drodze już na Słowacji, bo trwa gorliwa przebudowa dróg,mostów, autostrad, a niestety znaków drogowych poskąpili... Po 10 rano docieramy do Bystricki Lazki za Martinem. Tu następuje pigwówka za zdrowie Ziółka, który obchodził niedawno urodziny, po czym uruchamiamy nogi dolne i mijając ostatnie letniskowe zabudowania podążamy do celu - z wolna, bo ciepło, co raz cieplej. Od razu formuje się grupa szturmowa (biegacze, maratończycy) i pościgowa (bez formy, z brzuszkiem, leniwa) a słonko grzeje aż miło. Chwila do góry i już piękne widoki...


poniedziałek, 9 października 2017

Gorce w deszczu i we mgle
7 - 8 października

Dzień 1

Prognozy pogody na weekend nie napawają optymizmem, jednak ADHD nie popuszcza. Decydujemy się zatem odwiedzić Gorce (w zamian za Lubomir, gdzie na Kudłaczach znów jakiś rajd i pełno luda). Lądujemy po 12-tej w Lubomierzu na Przełęczy Przysłop i skuszeni widokami wybieramy szlak żółty przez Kudłoń w stronę Turbacza. Widokami? Jakimi widokami! Gdy tylko wstępujemy na szlak, niebiosa otwierają się i wylewają na nas kaskady zimnego deszczu. Piździ, gwiździ i tak moknąc wznosimy się nad ostatni przysiółek Lubomierza na tej trasie. Pocieszeniem w tej nędznej sytuacji są wystające ze ściółki podgrzybki lądujące w torbie…



niedziela, 1 października 2017

Wycieczka na "piątkę z +" - Malinowska Skała - Skrzyczne
30 września

Bielsko-Biała. 9:20. Autobus nabity jak stodoła po żniwach wywozi nas na Biały Krzyż. Nie uśmiecha nam się ganianie w tym tłumie, więc postanawiamy przeczekać, aż się rozejdą po krzakach. Przy piwku. Niestety tu, na miejscu dowiadujemy się, że akurat dziś odbywa się tu na dodatek jakiś maraton górski. Dokładnie "Leśnik". Jak nie urok to sraczka, a jak to mawiała znajoma gaździna - "sracka, jak to sracka, przychodzi znienacka".

Ruszamy. Jest rześko. Co rusz wyprzedzają nas jakieś dzikie tabuny biegaczy. Że się im tak chce.

W końcu na Malinowie odsłaniają się pierwsze widoki na cel. Marne, bo marne, ale są.



środa, 27 września 2017

Wtorek na 4+ czyli Magurka Wilkowicka i Czupel
26 września

Wolny wtorek… Internety i inne pierdoły, czy do lasu? No pewnie, że do lasu. Tym bardziej, że „czwórkę” do wspólnego KGP mamy o rzut moherem.
Startujemy z Wilkowic Górnych. Jako i w zimie. Dziś Skała Czarownic wygląda jednak ładniej. Las ubrany w zajawki jesieni. Piwko na drugie śniadanie.