niedziela, 23 lipca 2006

Potrójna
23 lipca

    
  Na temat Potrójnej, okolic i Chatki Pod Potrójną mogłabym pisać referaty. Dziś jednak postanowiłam zrobić sobie spacer w ramach czystego odpoczynku. Plan był - dotrzeć na Leskowiec, ale nie stanowił żelaznego celu. Chciałam po prostu przejść się, zażyć słońca i samotności, żeby nie zdziczeć w domu. I tak przed 9 rano wkraczam na znajomą ścieżkę poza szlakiem z Wielkiej Puszczy. 

niedziela, 16 lipca 2006

Hala Boracza
16 lipca



Przedziwne jest to uczucie - przez cały tydzień pęd do gór i wołanie tak silne, że wręcz nie do zniesienia, a gdy wcześnie rano w niedzielę zaryczy budzik, jakieś wewnętrzne lenistwo siłą obraca na drugi bok. I nie chce się. Perspektywa kolejnej niedzieli, gdzie jak pingpong obijałabym się w czterech ścianach, poderwała mnie z wyra i było to bardzo dobre posunięcie.

środa, 21 czerwca 2006

Obrazki tatrzańskiego lata
21 - 25 czerwca


  Tym razem padło na słowackie Tatry Wysokie. Znów z Grażynką przy boku. Docieramy do Štrbskégo Plesa i rozpoczyna się poszukiwanie noclegu. W schronisku pełno, hotele zbyt drogie, rozważamy ewakuację do którejś z pobliskich wsi i szukanie "privatu", gdzy zaczepia nas na ulicy tajemniczy jegomość i za rozsądną cenę oferuje nam wynajęcie na kilka dni swojego mieszkania. Skromna, ale sympatyczna kawalerka w centrum miejscowości, wyposażona kuchnia, sypialnia, TV, na szlaki blisko. Bierzemy!

wtorek, 2 maja 2006

Wiosenne grillowanie, czyli majówka w Słowackim Raju
28 kwietnia - 3 maja

    

  Kolejny wyjazd z Grażynką miał być tym przełomowym, kiedy to nareszcie duch gór, duch przygody i duch dobrego towarzystwa pozwolą spędzić wspaniałe dni z dala od codzienności i bezustannego myślenia, że nazajutrz trzeba wracać i coś się ciągle nie udaje. Od dawna czekałam na moment, gdy wręcz rozpaczliwie nie chce się wracać i - ten moment nastał. A jak się rozpoczęło?

poniedziałek, 2 maja 2005

Skalne miasta - Súľovské skaly
1 - 4 maja

No i pojechałam. Tak po prostu, z dnia na dzień. Z planem lekko poglądowym – tu dotrzeć, to zobaczyć w ciągu tych kilku dni, jakoś wrócić… I już w pociągu wiedziałam, że to dobry plan, aby weekend urodzinowy spędzić samotnie na Słowacji.