niedziela, 2 maja 2010

Wielka Fatra klaczańska
30 kwietnia – 3 maja


   Szlakiem ginących barów, czyli Skalite Serafinov i inne opowieści...

   Spędzanie majówki na Słowacji stało się już chyba tradycją. Zważając na kierunek proponowany przez Ekipę Kociołkową tego roku, wygląda na to, że tradycją stanie się również on. Zgodnie z planem zanosi się także, że urodzinowe piwo znów wypiję pod Borisovem. Ale po kolei.

sobota, 13 lutego 2010

Babskie Walentynki czyli zimowa Lipowska
13-14 lutego

Wolny, cudownie zimowy weekend na zakończenie ferii. Niestety na beskidzki wypad nie reflektuje nikt z ekipy. Cóż, nie stoi to na przeszkodzie, byśmy tylko we dwójkę z Halinką śmiało snuły plany biwaku w schronie pod Babią. Odważne te plany modyfikują nieco złowieszcze prognozy pogody straszące silnym wiatrem i mrozem. Trudno, zrobi się inną trasę…




niedziela, 10 stycznia 2010

Beskid i inne czasy
30 stycznia


Nadszedł czas na uzupełnianie beskidzkich zaległości. Deptane od lat, nie pozostawiły wiele szczytów, pasm i szlaków do tej pory stanowiących carta blanca na mapie historii wędrówek. Tym razem postanowiliśmy wyruszyć Beskidem granicznym na północny wschód od Glinnego. 

sobota, 17 października 2009

Piknik pod Kiczorką
17 października


Jesień w tym roku postanowiła pożegnać górskie krainy wcześniej niż mogłam się spodziewać. Marzenia o rozzłoconych szaleństwem barw lasach pełnych grzybów, migotliwości blasków przeskakujących wśród kolorowych liści i błękicie nieba rozpiętego ponad koronami drzew pierzchły wraz z pogarszającymi się prognozami. A potem spadł śnieg… I padał tak uparcie, że zasypał plany zdobywania tatrzańskich dwutysięczników. Spóźniłam się na jesień w tym roku… myślę ze smutkiem. I pakuję plecak na pierwsze zimowe wyjście w tym sezonie.

niedziela, 13 września 2009

Lis babiogórski, czyli babie lato na Diablaku
13 września

Przeminęło lato - bez zbytnich ekscytacji i także bez wielkich podróży… Przeminęło lato bez gór… Nie było do tego głowy… Pomału budzi się Wołanie… Serce ucieka do wysokiego świata, wyobraźnia w obrazy… ciało słabe, portfel pusty… Nic to, trzeba ruszyć na szlak! Przypomnieć sobie, gdzie naprawdę i rzeczywiście mój świat…