Wszyscy już wiedzą, jaki sentyment we mnie drzemie do tych stron i do mojej Świętej Góry i dlatego właśnie ją wybrałam do postawienia pierwszych kroków po dłuższej przerwie w górach. Po półrocznym angielskim epizodzie, gdzie aby nie paść z obrzydzenia codziennością i nudów włóczyłyśmy się z koleżankami po wiochach i pagórach na fragmentach szlaków długodystansowych. Ale to zupełnie inne historie...
piątek, 15 sierpnia 2014
sobota, 11 maja 2013
Spóźnione urodziny na Wielkim Choczu
11 - 12 maja
Nasze wyjazdy z Adasiem są już kultowe – po
1) rzadkie i dlatego tak należy je doceniać – z humorem, w dyskusji, pełne
rozważań filozoficznych i holistycznego kultywowania swoich wspólnych szajb.
Jak właśnie górskie wędrowanie. A Chocz – moja święta góra o hipnotycznym
przyciąganiu, zadziorny trójkąt widoczny niemal z każdego rejonu Beskidów
krzyknął przez doliny i zamarzyło się znów spędzić noc w Hotelu Chocz, przejść
jego szlakami, zielonymi łąkami pełnymi jasnych pierwiosnków i fioletowych
urdzików karpackich. Jak zwykle pod Choczem…
wtorek, 16 kwietnia 2013
Zapach ziemi - Lipowska
16 - 17 kwietnia
Wiosna.
Temperatura wzrasta, budzą się ptaki a słońce wytrwale i długo przemierza
widnokrąg. Dni już nie takie krótkie i ocknęła się we mnie uśpiona marazmem i monotonią energia, którą należy właściwie
spożytkować. Okazja akurat jest, bo dwa dni wolnego w tygodniu i towarzystwo
też, bo Jola ma urlop, wiec szybkie konkrety i – wyruszamy.
sobota, 2 marca 2013
Coming back to life – Krawców Wierch - Rysianka
2 - 3 marca
Kończy
się zima. Niestety z powodu choroby nie dla mnie było w tym sezonie wędrowanie…
Trzeba jednak złapać ostatni jej okruch i przeciwstawić się własnym słabościom.
Marzenie o czystości cichego lasu zimowego było takie mocne…
wtorek, 25 września 2012
Wszystko płynie - Hamburg
24- 27 września
Prolog
Lato tego roku było wyczerpujące. Mnóstwo pracy, stresu, kiepskiego zdrowia i problemów. Długi urlop ustalony dopiero na przełom września i października. Posypane plany wyjazdowe. Koniec końców we wrześniu byłam tak zmęczona, że zapragnęłam na urlopie zrobić to, na co właściwie JA TERAZ mam ochotę, nie żaden planowany od pół roku wyjazd całą bandą w góry (zresztą ekipa i tak się posypała). A miałam ochotę na coś zupełnie innego - powłóczyć się z aparatem a nie plecakiem większym ode mnie…
Subskrybuj:
Posty (Atom)


